niedziela, kwietnia 15, 2012

Amerykańska Wielkanoc i Prom

Dokładnie w zeszłym tygodniu zarówno w Polsce jak i w innych zakątkach świata odbyły się Święta Wielkanocne. Polskich świąt opisywać nie muszę, ponieważ wszyscy czytelnicy napewno wiedzą jak wyglądają, są to święta rodzinne, bardzo związane z kościołem. W Ameryce jednak wygląda to inaczej, jakby to ująć bardziej komercyjnie. Oczywiście bardziej wierzący idą do kościoła (według swojego wyznania) ale to nie dotyczy większości tak jak w Polsce. W rodzinie u której się znajduję, odbyło się to wszystko w bardzo miłej i wesołej atmosferze, kolorowanie jajek, gotowanie i następnie spęd znajomych w niedzielne popołudnie było to bardzo ciekawą odskocznią od corocznych świąt przy wielkanocnym śniadaniu. Innym równie zaskakującym zwyczajem jest "egg hunting" praktykowane w rodzinach z małymi dziećmi polega na znajdowaniu plastikowych jajek wypełnionymi słodyczami, które są wskazówkami w którym kierunku powinno się iśc aby odszukać swój "Easter basket"- najczęsciej również wypełnony słodyczmi. My pomimo tego, że nie mieliśmy zabawy w poszukiwanie jajek razem z moją host siostrą dostałyśmy swoje świąteczne koszyki wypełnione słodyczami ( które cały czas zalegają u mnie w pokoju, ponieważ niestety nie ma tu mojego brata, który z przyjemnością zajął by się tym podarunkiem).
kolejny z serii super nieprzydatnych wynalazków ameryki,
 narzędzie do robienia kwadratowego jajka

efekt końcowy









Kartka od mojej rodziny :)

W poniedziałek po niedzielnych świętch, wszyscy w szkole rozmawiali tylko o długo wyczekiwanym dniu którym jest słynny... PROM!! Prom, jest odpowiednikiem polskiej studniówki. Prom w mojej szkole odbył się 14 kwietnia, a tematem przewodnim był "Carnival Nights". Dzień zaczeliśmy od 2 godzin kibicowania drużynie track and field, następnie odebrałyśmy kwiatki i pojechałyśmy do domu Jenessy, gdzie zaczęłyśmy się przygotowywać włosy, makijaż itp. następnie razem ze znajomymi pojechaliśmy na jedno z "lotnisk" samolotów nazywanych "float plane " niestety nie mogę doszukać się w mojej głowie polskiej nazwy, no nic, że tak powiem możecie wygooglować :) i na obiad przed-promowy polecieliśmy właśnie takim samolotem nad górami Ketchikan, następnie milion zdjęć, lekki obiad i na PROM. Cały bal zaczął się o 20 i trwał do 1. Po balu odbyło się after party w centrum sportowym gdzie o 2 w nocy rodzice robili dla nas śniadanie a my jeździliśmy na wrotkach, były nagrody, losowania i różne inne zabawy. I tak wszystko zakończyło się po 3 w nocy. I wszyscy wymęczeni po rozchodzili się do domów. Jeżeli chodzi o organizację promu to, są to komitety rodziców i każdy komitet zajmuje się inną częścią zabawy, jedni załatwiają prezenty, inni zajmują się bookowaniem sali na bal, jeszcze inni ustalają menu z właścicielami sali w hotelu, inni są parkingowymi czyli, otwierają drzwi przyjeżdżającym uczniom, biorą kluczyki i parkują samochód, funkcje otwierania drzwi i windy, wszystko zaplanowane tak aby odchodzący uczniowie na jednym z najważniejszych bali poczuli się jak VIP. Naprawdę jedna z najlepszych zabaw!!




przed samolotem
w samolocie wszyscy gotowi do lotu na obiad








upominek otrzymany po promie :)
pamiątka po promie ;)



















A w czwartek 19.04 wylatuje rano do Fairbanks na konferencję mojego dystryktu rotary !! Więc cały czas coś się dzieje !! 

Pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość, ale naprawdę nie ma dużo czasu na pisanie :) 

4 komentarze:

  1. Czy u ciebie w domu w Polsce jest ktoś na wymianie? Należałaś wcześniej Ty lub ktoś ze znajomych do klubu Rotary?

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez przypadek weszłam na Twojego bloga i powiem - zazdroszczę pobytu na Alasce..

    OdpowiedzUsuń
  3. dlaczego jedna dziewczyna jest z kartonu??

    OdpowiedzUsuń
  4. Spot on with this write-up, I truly believe that this amazing site needs a great deal more
    attention. I'll probably be back again to read through more, thanks for the info!

    Also visit my site :: online backup solutions
    Also visit my site ... online backup services

    OdpowiedzUsuń