sobota, listopada 26, 2011

Winter Ball, Thanksgiving,Black Friday!

Życie na wymianie jest naprawdę pełne wydarzeń i niesamowitych przeżyć. W ciągu ostatnich dwóch tygodni zmieniłam rodzinę, byłam na pierwszym formalnym balu w amerykańskim liceum, brałam udział w jednym z najważniejszych świąt amerykańskich oraz na własnej skórze poczułam dreszczyk emocji w walce na wyprzedażach. 
W polskim liceum mamy tylko jedno takie wydarzenie i jest nim studniówka, chłopcy w garniturach, a dziewczyny w sukienkach balowych, w amerykańskim liceum takich bali jest co najmniej 3 w ciągu roku. W mojej szkole pierwszym balem był Winter Ball. prawdopodobnie w całych stanach pierwszy jest Homecoming na zakończenie sezonu footballu, ale moja szkoła ma "bzika" na punkcie koszykówki więc u nas homecoming week będzie na początku stycznia, po wielkim turnieju koszykarskim. A więc wracając do balu, przed rozpoczęciem z koleżankami zebrałyśmy się u jednej aby się przygotować, następnie pojechałyśmy do następnej aby zjeść "fancy dinner" i w końcu na bal. Tematem przewodnim był Winter Wonderland i nie było to tak, że trochę jakiś powycinanych płatków śniegu i już. W szkole był cały komitet który pomagał wykonywać dekoracje, było mnóstwo balonów białych i niebieskich, sztuczny śnieg, niebiesko białe dekoracje wszędzie no naprawdę super, w sali fotograficznej, był profesjonalny fotograf, który wykonywał zdjęcia, a co do muzyki to wszytko tak jak na normalnej dyskotece, tylko zamiast dziewczyn ubranych jak, panie lekkich obyczajów i tańcząco-kopulujących par (tak jak to u nas można spotkać) wszystko odbywało się w naprawdę miłej i przyjaznej atmosferze, a po 5 godzinnym balu pojechałyśmy na słynne amerykańskie sleepover do domu Chandler. 
Następnie po Winter Ball weekend, nadszedł czas na trzy dniowy tydzień roboczy, a w czwartek rozpoczęliśmy Thanksgiving weekend, czyli popularnie w Polsce nazywane Świętem Dziękczynienia. Tak jak wcześniej wspomniałam jest to jedne z najważniejszych amerykańskich świąt i to odwołując się do tego co oni sami mówią kolejna okazja żeby jeść bez umiaru. Całe rodziny siadają do stołu, najpierw zaczynając od piosenki lub modlitwy specjalnie układanych na ten dzień, następnie indyk, sos żurawinowy, ziemniaki z gravy i wiele więcej, a na koniec ciasto i ciastka dyniowe, czyli wykorzystywanie tego co zostało niewykorzystane przy wycinaniu dyni na Halloween. Po skończonym obiedzie / kolacji ( a nawet i śniadaniu, oraz obiedzie na następny dzień) większość rodzin spędza resztę wieczoru na wspólne granie w gry lub oglądanie meczu footballu. Kiedy już wszyscy poczują się senni następuje pożegnanie, podziękowania dla gospodarzy i tak kończy się świąteczny dzień w Ameryce. Ale to jeszcze nie koniec emocji ponieważ noc po Thanksgiving to przecież Black Friday, czyli jedne z największych obniżek w sklepach (następne takie są zaraz po świętach) !! To jest dopiero coś szalonego, w taką noc można zobaczyć jak naprawdę dzicy są ludzie, a zwłaszcza Filipińczycy, którzy rzucali się dosłownie na wszystko  uwierzcie mi to niesamowity widok zobaczyć kobietę, która jest wzrostu przęcietnej dziesięcioletniej dziewczynki, z 20 zegarkami, oraz wielkimi paczkami zwykłych białych T-shirtów, majtek i skarpetek w rękach i wtedy człowiek zadaje sobie pytanie po co ? dlaczego ? i jakim sposobem? no ale cóż Ameryka!! Co po za szalonymi filipińskimi kobietami? A to że ta noc to niesamowite obniżki na telewizory, konsole, gry, filmy, płyty z muzyką, aparaty i wszystko inne znajdujące się w sklepie. Niemalże każdy Amerykanin  wychodząc ze sklepu ma ze sobą telewizor, aparat, wieżę stereo, konsolę i inne rzeczy. Oczywiście nie mogę być inna !! Podczas czarnego piątku, stałam się posiadaczką xbox 360 z kinect, dodatkowym kontrolerem, oraz dwoma grami za jedyne $200, już w tym momencie wiem, że jeden jedenastoletni chłopczyk w Polsce nie może się doczekać, aż paczka w raz z jej zawartością dotrze w jego rączki... a więc czas, w którym zdążę się nacieszyć z mojej niesamowitej zdobyczy, będzie to patrzenie na pudełko, do czasu nadania go przeze mnie w paczce w kierunku ojczyzny :)

To tyle z mojego amerykańskiego życia, strasznie dziękuję za wytrwałość w śledzeniu bloga, bo przekroczyliśmy już 21000, nawet nie wiem jak to jest możliwe!! DZIĘKUJĘ i zapraszam po więcej bo przecież jeszcze 7 miesięcy w USA!!! 

P.S. przepraszam za brak zdjęć ale aktualnie mam tu jakąś awarię i pomimo 10 prób cały czas nie chcą się załadować, będę próbować na picasę, więc ciekawscy niech klikają po prawej stronie na zakładkę ze zdjęciami, która przeniesie was na stronę docelową. 

Pozdrawiam :)

2 komentarze:

  1. super! czekam na koleje natki i śledzę dalej na bieżąco.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, mam nadzieję, że pomożesz mi w moim małym projekcie. Robię prezent dla przyjaciółki pod tytułem : cały świat życzy Ci" i zbieram zdjęcia ludzi trzymających kartkę : Wszystkiego najlepszego Karolina!(oczywiście w ich języku) Może pomożesz?
    Pozdrawiam Marta
    Kontakt : klolicekk@interia.pl

    OdpowiedzUsuń