wtorek, października 11, 2011

prawie 2 miesiące..

Dokładnie 16 października minie 2 miesiące mojego pobytu na wymianie. Szczerze mówiąc/pisząc...czas leci bardzo szybko, bo to już rzeczywiście 2 miesiące!!
2 miesiące bez rodziny, znajomych, przyjaciół, polskiego liceum i polskiego języka na co dzień!!
Po 2 miesiącach mogę spokojnie napisać, że myślę po angielsku, nie zastanawiam się nad tłumaczeniem,  mówię już naturalnie, tak samo z tv i nauką do szkoły (pomijając terminologię na zaawansowanej biologii ale to już inna bajka ;P)
Co poza tym..? Mam bardzo fajnych znajomych, ostatni piątek, ponieważ był wolny spędziłam z Sarą, Jenessą i Emmą w domu Sary, której rodzice są meksykanami, więc robiłyśmy meksykańskie Tamales i ciastko cytrynowe :).
Już wyjaśniam dlaczego mieliśmy wolny piątek. W zeszłym tygodniu były konferencje nauczycieli z rodzicami, czyli wywiadówki, co ciekawe na wywiadówki chodzi się z rodzicem. W związku z tym nauczyciele musieli zostać po lekcjach, co dało ekstra wypracowane godziny, więc aby sobie jakoś je odebrać mieliśmy wolny piątek ;) W szkole za dwa tygodnie kończy się pierwsza kwarta, więc nauczyciele zgodnie stwierdzili, że 50 zadań z dnia na dzień to za mało, a więc trzeba trochę uczniów przycisnąć, to teraz dają po 70-80.... ale nie ma co marudzić, bo szkoła fajna :)
 W poniedziałek mieliśmy half day, z okazji dnia Columba, co oznacza każdą lekcję po 45 minut, bez przerwy na lunch i takim o to sposobem dzień szkolny kończy się o 12. ;)
Wielkimi krokami zbliża się również Halloween, czego nie da się nie zauważyć w sklepach, wszystko jest halloweenowe nawet ciastka Oreo są o smaku dyni. Z 2 koleżankami postanowiłyśmy, że przebieramy się za piratów, a moja host rodzina już zapowiedziała imprezę halloweenową u nas, z wycinaniem dyni i oglądaniem horrorów, które ma wybrać osobiście Jeremy ( host tata ).
W ostatnim czasie dowiedziałam się również, że będę miała trzy host rodziny, jak na rotariańską wymianę przystało :) Do drugiej rodziny przeprowadzam się przed lub po świętach, ale to się jeszcze okaże... Teraz czas na zdjęcia :)
"Kate!! Przestań wyciskać cytryny musisz spróbować Sour Patch"








Trochę zdjęć z amerykańskiego sklepu  ;)







Pozdrowienia zza oceanu !! :)

P.S. Dziękuję za śledzenie bloga oraz za pytania wysyłane na maila, staram się jak mogę odpisać na wszystkie ale brakuje czasu, więc proszę o cierpliwość :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz