czwartek, sierpnia 18, 2011

Podróż i pierwsze dni..

Moja przygoda z Alaską zaczęła się we wtorek o 7 05, pożegnania z rodziną i bezproblemowy lot z Warszawy do Paryża. I tu zaczęła się niezła jazda. W Paryżu stwierdzili, że mam za duży bagaż podręczny i kazali mi go zdać do luku bagażowego. Podkreślam miałam godzinną przesiadkę, kiedy kazali mi nadać podręczny zostało 15 minut do startu samolotu!! Biegałam od okienka do okienka, następnie przejście przez kontrolę bezpieczeństwa i krzycząca do mnie francuska "Run Mademoiselle"  no to pobiegłam, przed moim Gatem były pliki do zabrania 
aby wypełnić w samolocie, 
ale byłam już spóźniona 10 minut, więc wbiegłam do samolotu.
Przemiła pani stewardessa podała mi wodę i pogratulowała, że zdążyłam przed startem. 
Jak się później okazało mój lot był opóźniony o 40 minut.
To chyba była jedyna przeszkoda podczas mojej podróży. 
Kiedy wysiadłam z samolotu na Alasce byłam niesamowicie zestresowana. 
Zwłaszcza jak zobaczyłam cały komitet powitalny :).  Cały stres zszedł kiedy przeszłam przez bramki
 i zaczęłam ze wszystkimi rozmawiać. 
Ludzie tutaj są niesamowicie mili, wczoraj byłam na regatach i... WYGRALIŚMY!! :D 
Najfajniejsze są pytania typu: Czy macie w Polsce Coca Cole i McDonalda?
Właśnie wróciłam z mojego pierwszego spotkania Rotary
 i oczywiście musiałam zdać raport z moich 2 dni na Alasce. 
Trochę zdjęć: 









PS. wiecie co jest niesamowite? Moja host siostra ma 14 lat i już może prowadzić  :O

2 komentarze:

  1. oo ale super łóżko ;D.
    Jak z twoim angielskim ?
    łał 14 lat ? to od ilu lat można prowadzić ;p
    czekam na dalsze posty.
    powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  2. Z angielskim bez problemu, wszystko rozumiem i oni rozumieją mnie bez problemu, a nawet chwalą mój angielski na każdym kroku. :)
    Właśnie od 14 lat można prowadzić :P

    OdpowiedzUsuń