sobota, sierpnia 13, 2011

2 dni...

To już pojutrze... strach, ekscytacja, stres...- te właśnie uczucia przeplatają się przez ostatnie dwa tygodnie w domu.
Największą zagadką było jak spakować się na rok?! Ale udało się! Tak! Oczywiście nie ma w tym mojej zasługi, a mojej mamy, ale i tak jestem dumna, że cel został osiągnięty. 

Odchodząc od pakowania i tych innych rzeczy to dowiedziałam się ostatnio od mojej host mamy, że moja impreza powitalna odbędzie się 2 godziny po moim przylocie :) Dochodzę do wniosku, że jednak ludzie na Alasce mają multum pozytywnej energii!! :D 

Tak naprawdę nawet nie wiem co napisać w tym już ostatnim poście z Polski, znów wyraz "ostatni" trochę go ostatnio za dużo w codziennym zasobie używanych słów, przecież to tylko rok, a do tego tak niesamowity rok ! :)

Czy będę tęsknić? Na pewno, ale zamierzam również wykorzystać ten rok jak najlepiej nawiązując nowe znajomości, przyjaźnie oraz poznając od podszewki taki kraj jak USA !

We wtorek o 7:05 wylatuję z Okęcia, a w Ketchikan ląduję o 16 30 czasu alaskańskiego, a więc do napisania już zza oceanu !!! :)


2 komentarze:

  1. Będzie zajebiście mówie Ci! :D
    Jejj, nie mam pojecia czemu sie tak bałam i denerwowałam, kiedy bylo juz coraz blizej mojego wyjazdu, ale powiem Ci, ze minęło mi w samolocie, bo witajac sie z rodzinka byl pelen luz i od tamtego momentu czuje sie jak w rodzinie, czuje sie w Californi jak w domu <3 Jestem tu dopiero 4 dni, a juz sie smuce tym, ze tylko rok tu bede :p 3maj sie! i baw się dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy rulez jeśli chodzi o pomoc w pakowaniu! Nie ogarnełabym bez niej ! :D Trzymaj się ! I do zobaczenia na skype :D

    OdpowiedzUsuń