niedziela, czerwca 26, 2011

To już tuż tuż..

Wakacje czas wolności i swobody wszystkich uczniów, jednak dla osoby która wyjeżdża na wymianę nie jest to czas wolny, kupowanie prezentów, załatwianie ostatnich spraw, do tego spotkania ze znajomymi... A w tym najgorszy stres czyli oczekiwanie na rodzinę. Właśnie dziś o 5:36 rano dostałam maila od mojej YEO (Youth Exchange Officer), a więc jadę do Ketchikan :D miasto na wyspie na samym południu Alaski, klimat morski, ponieważ mieszkam nad samym morzem :D Miasto nazywane jest Światową stolicą łososia królewskiego :D Moja rodzina to host mama Michelle, która pracuje w lokalnej TV i ma swoje programy, oraz host siostra Holly, która ma 14-15 lat. W tym tygodniu mam dostać maila od rodziny a więc czekam z niecierpliwością.


A teraz pozostało załatwianie przypinek, wizytówek, prezentów, wizy, biletów i oficjalne rozpoczęcie odliczania do wyjazdu :)

wtorek, czerwca 14, 2011

Obóz orientacyjny w Wiktorowie :)

Dawno nic nie pisałam bo nie było o czym cały czas czekam na rodzinę , ale na szczęście nie jako jedyna ale o tym zaraz.
W ostatni weekend wszyscy wyjeżdżający w ramach Rotary Youth Exchange zjechali się do Wiktorowa. Obóz mimo, że trwał tylko niecałe 3 dni to naprawdę był super. Jak się okazało nie tylko ja nie mam swojego placementu, ale jeszcze ok. 60 % wymieńców RYE z Polski. A ludzie naprawdę są świetni. Plan całego spotkania wyglądał tak, że w piątek wieczorem wszyscy się zjechaliśmy na miejsce, potrzymali nas przy ognisku,  gdzie było trochę śmiechu, ale również straszenia nas tym co nas czeka przez następne 11 miesięcy. W sobotę intensywne zajęcia i najpierw 4 godziny wszyscy razem, a potem 3 godziny w grupach podzieleni na kraje do których wyjeżdżamy. Sobotni wieczór spędziliśmy na wspinaniu się na ściankę, kajakowaniu, strzelaniu z łuku i wiatrówki, a potem wszyscy razem przy grillu. W niedzielę jeszcze parę słów o wymianie i po pożegnaniu i obietnicy zobaczenia się znów w tym gronie za rok już jako alumni wymiany RYE w Lublinie wyjechaliśmy z Wiktorowa, aby rozpocząć naszą przygodę z wymianą.  Dowiedziałam się nawet, że nie jadę sama na Alaskę, bo oprócz mnie z Polski wyjeżdża jeszcze Paweł, co jest ogromnym pocieszeniem, ponieważ będziemy się widywać na konferencjach naszego dystryktu itp. :)
Teraz pozostaje załatwienie przypinek, wizytówek, marynarki, wizy i biletu, a więc dużo do roboty w tak krótkim czasie. :)




No to do napisania :)